TOP5 seriali które warto obejrzeć

Jeśli jesteś rolnikiem, który szuka żony, zadajesz sobie codziennie pytanie „dlaczego ja?”, a twoim idolem jest mięsny jeż to nie czytaj dalej. Ten tekst jest dla osób które wiedzą czym jest dobry serial.

Tworząc listę brałem pod uwagę wyłącznie serie, które nie są jeszcze zakończone i na bieżąco śledzę losy bohaterów.

Bez przeciągania. TOP5 seriali które warto obejrzeć wg Bezela™.

 

1. True Detective

Istna perełka. Historia dwóch detektywów z wydziału zabójstw pracujących nad sprawą rytualnego morderstwa. Ciekawy sposób narracji, retrospekcje i dynamiczny sposób rozwijania historii. Fabuła i postacie które stworzyli Woody Harrelson (Martin Hart) i Matthew McConaughey (Rust Cohle) są najmocniejszymi punktami show. Nie ma tu oklepanego układu dobry glina / zły glina. Mamy okazję przyjrzeć się z bliska jak toczone jest śledztwo, obserwować rosnącą determinację bohaterów, posłuchać ponurych przemyśleń życiowych Rusta, uczestniczyć w dylematach rodzinnych Martina (jak sobie pościelisz…) i szukać mordercy wraz z bohaterami.

True Detective jest serialem nieugrzecznionym. Jak jest potrzeba zapalić papierosa, palimy papierosa. Jak trzeba komuś dać w mordę, to dajemy w mordę. Są cycki. Nie wyczuwam też jakiejś wybitnej nachalności w przeciwieństwie np. do Black Sails. Każdy sezon to osobna, zamknięta historia. Premiera drugiego sezonu odbędzie się 21 czerwca. Czekam z niecierpliwością.

 

2. Doctor Who

Dramat kosmity w budce telefonicznej. Tasiemiec, aspirujący do konkurowania z Modą na Sukces, który kupił moje serce. Mimo bardzo prozaicznej konstrukcji, pt. uratujmy świat (a potem jeszcze raz), serial jest po prostu dobry. Zaskakuje, pokazuje emocje. Może i nie trzyma w napięciu jak numer jeden na liście, ale daje ciekawą historię w przerysowanym stylu. Dla niewtajemniczonych jest to serial o gościu, który podróżuje w czasie i przestrzeni za pomocą wehikułu czasu o wyglądzie budki telefonicznej (ma to swoje uzasadnienie fabularne). Postać ekscentrycznego doktora jest rolą przechodnią, związaną z jego regeneracjami. Zatem co parę sezonów możemy się spotkać z zmianą całej obsady. Aktualnie w rolę doktora wciela się Peter Capaldi.

Dla fanów Sci-Fi pozycja obowiązkowa.

 

3. Black sails

Czyli jak z średniego serialu zrobić bardzo dobry. Zostajemy wprowadzeni w brutalny, chaotyczny świat piratów, walczących o przetrwanie. Brytyjczycy pragną odzyskać swoją dawną kolonię, na wyspie trwa walka o dominację nad handlem, piraci zarzynają się i spiskują średnio co pięć minut, a jakikolwiek sojusz trwa co najwyżej do końca odcinka. To jest Black Sails. Tu bez trupa kłótnia się nie liczy.

Pierwszy sezon rozpędza się wolno, odcinki 2-4 są poświęcone planowaniu i historii postaci. Drugi sezon dla odmiany kopie po głowie od świetnych scen i dialogów od początku do końca. Uświadczymy tu mieszankę postaci historycznych jak i tych z powieści „Wyspa Skarbów” Roberta Louisa Stevensona. Będziemy obserwować losy bezwzględnego kapitana Flinta, okrutnego Charlesa Vane’a, Johna Silvera u początku kariery, Billego Bonesa oraz papużek nierozłączek (czyżby?) Jacka Rackhama i Anne Bonny. A to zaledwie początek stawki. Czekam na trzeci sezon i Black Bearda. Będzie grubo.

 

4. Sherlock

Po prostu Sherlock. Najlepsza z adaptacji jakie widziałem. Historia dzieje się w czasach współczesnych, ale autorzy czerpią inspiracje z klasycznych przygód o detektywie (zobaczymy m. in. Psa Baskerville’ów). Serial może poszczycić się mocną obsadą w rolę Sherlocka wciela się Benedict Cumberbatch, a doktora Johna Watsona gra  Martin Freeman. Ekscentryczny geniusz i pragmatyczny weteran wojenny na tropie psychopatycznych morderców to mieszanka wybuchowa. Na uznanie zasługuje także Andrew Scott wcielający się w postać Jima Moriarty’ego. Klasyczny złoczyńca przygód o S.H. jest po prostu wyśmienity. Można powiedzieć, że kradnie cały drugi sezon, ukazując nowy wymiar szaleństwa.

Każdy odcinek jest syty, trwa powyżej godziny. Niestety, największy mankament to częstotliwość wypuszczania nowych serii. Każdy sezon to zaledwie trzy odcinki z przerwami minimum rocznymi w emisji. Z jednej strony niedosyt, z drugiej wiem, że warto czekać.

 

5. Big bang theory

Od czasu do czasu trzeba podrzeć z czegoś łacha. 5 miejsce należy do „Teorii Wielkiego Podrywu”, która wypełnia mi lukę po klasycznym Friends czy dobrym How I met Your Mother. Serial o czwórce przyjaciół o dość wąskiej sferze zainteresowań. No dobra, to po prostu serial o geekach. Jeśli interesują Cię tematy komiksu, fantastyki, gier komputerowych, seriali – oglądaj śmiało. Jeśli nie, to możesz ponabijać się z bandy oszołomów, mając zerowe doświadczenie w relacjach damsko-męskich. Pomimo 7 sezonów, bohaterowie dalej bawią.

Na top nie załapały się nowe produkcje DC Comics. Dla fanów komiksu z czystym sumieniem mogę polecić Flasha, Gotham oraz Constantine. O ile Marvel zdominował duży ekran, tak w TV zdecydowanie rządzi DC.

A co według was warto obejrzeć? Spoiler Woman & Captain Sarcasm – wzywam was do dyskusji.

Udostępnij post dla znajomych:
Share on Facebook0Share on Google+1Tweet about this on TwitterShare on Tumblr0Pin on Pinterest0Share on Reddit0
  • Capitan Sarcasm

    Dwie spłukane dziewczyny. Bo gdy poznasz historię życia Max stwierdzisz, że imprezy na których bywałeś były jak majowy piknik kółka różańcowego. I niby czemu Gotham się nie załapało? Na prelekcję, owszem, w podskokach ale do rankingu już nie łaska?

    • Gotham aktywnie śledzę, ale nie mogę przekonać się do Gordona. Kojarzę aktora z innej roli i zamiast komisarza widzę zbuntowanego 17nastolatka z „The O.C.” Aczkolwiek kilka odcinków zapada w pamięć, mocne wejście Zsasza oraz cały ep o Red Hoodzie – jak najbardziej na plus.

  • Spoiler Woman

    O to to. Gotham rulezzz. I nie wspomniałeś tu w ogóle o The Walking Dead, które jako jeden z niewielu seriali trzyma poziom mimo 5 już sezonu. A The Big Bang Theory skończyło się po kill’em all. oto.