Monstrum, albo Wiedźmina 3 opisanie

Smok uratowany, księżniczka zarżnięta, partie w Gwinta wygrane, a dynamiczna broda rośnie i rośnie. Słowem, Wiedźmin 3 pełną gębą.

– No proszę. Rzadko widujemy tutaj wiedźminów. A właściwie… co robią wiedźmini?
– Rozwiązujemy problemy.
– Och! A ja akurat mam problem z chłopakiem.
– Znalazłaś jego wnętrzności rozwleczone na ganku, a głowę kilka kroków dalej? Bo ja zajmuję się takimi problemami…
Wiedźmin 2, rozmowa Geralta z elfką

Wiedźmini. Genetycznie modyfikowani wojownicy, szkoleni od dziecka do jednego celu – zabijania potworów. Pracują na zlecenia, uwalniając mieszczan i chłopów od utopców, strzyg, wampirów, zjaw i innych wynaturzeń. Oczywiście nie za darmo, tylko za sowitą opłatą. W grze wcielamy się w wiedźmina Geralta. Naszym podstawowym zadaniem jest odnalezienie Ciri, naszej podopiecznej, na zlecenie cesarza Emhyra. Na każdym kroku opowieści dowiadujemy się coraz więcej o jej podróży i celach. Momentami nawet możemy wcielić w postać Jaskółki i poprowadzić historię z jej perspektywy. Krótkie, miłe przerywniki, podczas których możemy ciachać wrogów niczym Cloud odpalający Omnislasha1. Fabuła głównego wątku, która prowadzi do iście epickiego finału wiedźmińskiej trylogii to najmocniejsza część gry. Bawi, wzrusza, trzyma w napięciu i przede wszystkim niesamowicie wciąga.

Kiedy podszedłem do pisania tego tekstu, nie mogłem przez długi czas zdecydować się, od czego zacząć. Ta gra jest OGROMNA i dostarcza niesamowitych wrażeń przez długie godziny. Otwarty i zróżnicowany świat gotowy na eksploracje, wiele zadań, wątków pobocznych i mini gier. Przez pierwsze dwa dni biegałem po wioskach, polowałem na potwory, zwiedzałem ruiny zamków i rozbiłem rozpierduchę na bagnach. Kolejne upłynęły na zwiedzaniu samego Novigradu, gdzie uczestniczyłem w spiskach, lałem się po karczmach i grałem w Gwinta. Innym razem wybrałem się do Skelige i poznawałem zwyczaje wyspiarzy. Teren jest naprawdę duży i pełen interakcji. Chcesz uczestniczyć w wyścigach konnych? Zapnij siodło i hajda na koń. Chcesz zebrać zestaw wiedźmińskiego rynsztunku z elfickich podziemi? Weź ze sobą eliksir do widzenia w ciemnościach. Polujemy na potwora? Pamiętaj zebrać z niego trofeum.

– Ach, cieszę się, że się spotkaliśmy. Tu, w Novigradzie, stolicy świata, centrum i kolebce kultury. Tutaj człowiek światły może odetchnąć pełną piersią!
– Przejdźmy może oddychać uliczkę dalej – zaproponował Geralt, patrząc na obdartusa, który kucnąwszy i wybałuszywszy oczy wypróżniał się w bocznym zaułku.
Rozmowa Jaskra z Geraltem

Każde zadanie poboczne w grze posiada unikalny scenariusz. Nie są to typowe questy typu podnieś, zanieś pozamiataj, oj nie. Często z pozoru proste misje mogę zamienić się w wielopoziomowe doświadczenia, niejednokrotnie kształtujące zakończenie gry. Nie odniosłem wrażenia wtórności, a wydawałoby się, że prędzej czy później questy poboczne będą wiały nudą. Niespodzianka, nie tutaj.

Podczas podróży spotkamy starych znajomych, znanych z książek i poprzednich gier.

Bardzo przypadł mi do gustu jeden z typów zadań, mianowicie Zlecenia dla Wiedźmina. Taki powrót do klasyka, czyli polowanie na potwora. Zgarniamy ogłoszenie z tablicy, dopytujemy zleceniodawcę w czym problem, negocjujemy stawkę, po czym korzystając z trybu śledzenia podążamy za bestią. W każdym z tych zleceń poznajemy historię potwora, czy jest to umęczona zjawa czy zabłąkany gryf, by móc przygotować się do walki i odesłać go w cholerę. Sama walka 1 na 1 jest emocjonująca, przypomina starcie z bossem, a nie jakimś losowym stworkiem znikąd. Co do przygotowania, o ile Ty możesz nie wiedzieć jak poradzić sobie z Golemem czy Wywerną Królewską, na szczęście Geralt wie. Często zaglądałem więc do bestiariusza, pisanego ręką Jaskra, by dowiedzieć się z jakim potworem mam do czynienia i jak sprawić by gryzł glebę. Utopiec, momencik… olej przeciwko trupojadom i Ardem go… okej, graj muzyko.

– […] Kto jest najlepszym szermierzem na świecie?
– Nie mam pojęcia.
– Nigdy nie znałeś takiego?
– Znałem wielu, którzy się za takich uważali.
– Ha! Kim byli? Jak się nazywali? Co potrafili?
– Wolnego, wolnego dziewczyno. Nie znam odpowiedzi na te pytania. Czy to takie ważne?
– Pewnie, że ważne! Chciałabym wiedzieć… kim tacy szermierze są. I gdzie tacy są.
– Gdzie są, to ja wiem.
– Ha! Więc gdzie?
– Na cmentarzach.
Krew Elfów, rozmowa Coena z Ciri

Geralt tak jak każdy wiedźmin, dysponuje dwoma mieczami: srebrnym na potwory i stalowym na ludzi. Znamy też z poprzednich części serii jego style walki: lekki (do wyprowadzania szybkich ciosów) oraz ciężki (do wolniejszych, ale mocarnych uderzeń). Do spieprzenia przed potworami przydaje się turlanie, natomiast w walce na miecze pojawiła się nowa opcja, czyli unik. Bardzo przypadł mi do gustu, ponieważ zamiast parować cios, możemy spróbować zejść z linii ataku robiąc przy tym obrót i zwrotnie zaatakować odsłoniętego przeciwnika. Wiedźmin dysponuje także pięcioma znakami, gdzie twórcom w końcu (!) udało się zmusić mnie do używania czegoś poza tarczą Quen. Yrden spowalnia czas i w końcu jest przydatny. Może przestanie śnić mi się po nocach najbardziej debilny moment z drugiej części gry, czyli Sheala krzycząca „Złap go Yrden!”2. Ard i Igni też dają radę (a zwłaszcza ich alternatywne wersje). Aksji nadal ssie, ale opłaca się rozwinąć jedną umiejętność, aby odblokować dodatkowe opcje dialogowe.

Silver | Witcher 3

Silver for monsters…

Ok, mamy miecze, postawy i znaki. Do tego dochodzą jeszcze eliksiry, które łykamy podczas walki, petardy i kusza. Jak czyta się o tym na sucho, system walki może wydawać się strasznie skomplikowany. W praktyce sterowanie jest bardzo łatwe i każdy, najmniejszy ruch Geralta mamy pod kontrolą. Nawet przy zmianie znaku/petardy, mamy udogodnienie w postaci zwolnionego czasu akcji by mieć chwilę na wybranie odpowiedniego sprzętu. To po prostu usprawniony system z drugiej części, z którego twórcy wyciągnęli pełen potencjał. Walka jest po prostu przekozacka. Ze względu na dużą intuicyjność, wpadałem w sam środek akcji, by siać z prawa na lewo, tu walnąć znakiem, tu strzelić z kuszy itd. i w ogóle się nad tym nie zastanawiałem.

– Ty jesteś jeden, nas jest trójka. Znaczy, nas jest więcej.
– Was jest trójka – powiódł po nich wzrokiem – a ja jestem jeden. Ale wcale nie jest was więcej. To taki matematyczny paradoks i wyjątek od reguły.
– Znaczy, że jak?
– Znaczy, spierdalajcie stąd w podskokach.
Sezon Burz, rozmowa Geralta z Frygą

Możliwości rozwoju też jest dużo. Mamy trzy kategorie rozwoju: walkę, znaki i mikstury, w każdej 20 umiejętności do wyboru. Co poziom dostajemy punkt do wydania na umiejętność. Proste? Proste. Każda umiejętność jest stopniowana, więc możemy władować w nią więcej punktów. Niestety nie możemy korzystać z każdej wykupionej umiejętności naraz. Wykorzystujemy tylko te, które wrzucimy sobie w aktywne 12 slotów. Mamy więc duże pole konfiguracji, by stworzyć taki zestaw umiejętności, który będzie wspierał nasz styl gry.

Steel | Witcher 3

… steel for humans

Gon | Witcher 3

Crossbow | Witcher 3

Wróćmy do wspomnianych wcześniej mini gier. Poza wyścigami konnymi oraz klasycznymi z pierwszej i drugiej części walkami na pięści, należy wspomnieć też parę słów o Gwincie.

– Placek w dzwonki.
– Mała kupa w kule!
– Grał król w kule, przesrał koszulę. Dubel w listki!
– Gwint!
– Nie śpij, Caleb. Dubel z gwintem był! Co licytujesz?
– Duża kupa w dzwonki!
– Akces. Haaa! I co? Nikt nie gwintuje? Dudy w miech, synkowie?
– Wistujesz, Varda. Percival, jeszcze raz do niego mrugniesz, to cię tak pieprznę w oczodół, że do zimy nie pomrugasz.
– Niżnik.
– Panna!
– Wyżnikiem po niej! Panna wydymanna! Biję i ha, ha, jeszcze serca mam, na czarną godzinę ukryte! Niżnik, krayżka, kralka…
– I trumfem po niej! Kto nie ściąga kozery, ten jest cztery litery. I w kule! Aha, Zoltan? Tum cię w miętkie trafił!
– Widzieliście go, gnoma pieprzonego. Ech, wziąłbym pałę…
przykładowa partia książkowego Gwinta

Gwint to gra karciana zaczerpnięta z książek Sapkowskiego, z na nowo wymyślonymi zasadami. Interfejs rozgrywki jest łatwy do ogarnięcia (chociaż edytor talii mógłby być nieco bardziej dopracowany), tak samo jak i zasady gry. Na początku byłem Gwintem zafascynowany, niestety po pierwszych 10 grach, stał się dla mnie za prosty. Jeżeli grałeś w inne karcianki i pojęcia Card Advantage3 i Slow Play4 nie są Ci obce, rozgryziesz system w parę chwil. Co więcej, gdy dopchniemy się wreszcie do kart herosów, gra staje się bardzo łatwa, gdzie średnio ogarnięty szympans dałby radę wygrać. Trochę szkoda, ale mimo wszystko potencjał jest. Fani proszą o udostępnienie Gwinta do grania online. Pomysł dobry i jeżeli zostanie odpowiednio przemyślany, może uświadczymy porządną karciankę w klimatach Wiedźmina? Fuck yeah. Bardzo jestem ciekaw reakcji CD Projekt RED.

Nie od dziś wiadomo, że karty i wódka idą w parze.

Mógłbym wymienić jeszcze wiele innych elementów gry, takich jak alchemia, crafting czy podróżowanie (Płotka!), ale nie widzę sensu zagłębiać się tak szczegółowo. W Wiedźmina 3 grasz przede wszystkim z powodu fantastycznego klimatu. Po pierwsze, muzyka zaserwowana przez Percival we współpracy z Przybyłowiczem i Stroińskim to majstersztyk i orgia dla uszu. Jeśli zapomnisz, że grasz w grę i przejmujesz się losami Geralta i towarzyszy, to wiesz, że chłopaki odwalili kawał dobrej roboty.

Yen | Witcher 3

W grze towarzyszyć nam będą piękne widoki. Góry też fajne.

Po drugie, naprawdę żaden inny wykreowany świat w grach cRPG nie wciągnął mnie tak bardzo jak ten. Każdy z mieszkańców żyje swoim życiem, kreacje są wiarygodne, a dialogi bardzo dobrze napisane. Podczas rozwoju akcji towarzyszy nam wielopoziomowa interakcja pomiędzy głównymi bohaterami i to do nas będą należeć wybory, które wpłyną na kluczowe elementy historii. Tak jak w poprzedniej części, niejednokrotnie będziemy stawać przed ciężkimi dylematami moralnymi. Świat nie jest bowiem typowym czarno-białym fantasy. Nigdy nie mamy 100% pewności, że wybór pozornie dla nas właściwy, okaże się tą dobrą ścieżką i na co tak naprawdę wpłynie. Przechodząc grę po raz pierwszy, pewnie nie raz damy ciała, a wątek potoczy niekoniecznie tak jakbyśmy chcieli. Niebezpieczeństwa czyhają tu na każdym kroku. Często będziemy zmuszeni do szybkiej reakcji pod presją czasu (jeśli nie zdążymy wybrać, gra zadecyduje losowo). Zabić, czy pozwolić przeżyć? Uczestniczyć w spisku czy nie? Do czego to doprowadzi? Czy kierować się wiedźmińskim fachem czy zdrowym rozsądkiem? Dopiero w tej części zrozumiałem, dlaczego wiedźmini zasłaniali się neutralnością. Absolutnie nikt nie chciałby podejmować się wyborów, jakie przed nimi stawiano.

Strzyg, wiwern, endriag i wilkołaków wkrótce nie będzie już na świecie. A skurwysyny będą zawsze.

Z innych smaczków należy wspomnieć o easter eggach. One także wplecione są bardzo zgrabnie w całość. W jednym z zadań głównych znajdziemy nawiązania do bajek, będziemy mogli znaleźć Śpiącą Królewnę i siedmiu krasnoludków, gdzie indziej natrafimy na historię Jasia i Małgosi. Mamy tu też dużo odniesień do kultury słowiańskiej, możemy na przykład uczestniczyć w obrzędzie Dziadów. Dla bardziej uważnych znajdziemy tu także mniejsze nawiązania, m. in. do Monthy Pythona, Pulp Fiction, Gry o tron, Star Wars, Fight Clubu, 50 twarzy Greya… można tak wymieniać długo. Najlepsze jest to, że takie nawiązania w ogóle nie przeszkadzają w odbiorze, gra nie jest przerysowana z tego powodu. Wszystko jest ze sobą spójne i naprawdę nie wybija z opowieści. Świat Wiedźmina developerzy powinni postawić sobie jako wzór godny do naśladowania.

World | Witcher 3

Na koniec pozostawiłem kwestie grafiki i związanej z nią kontrowersji. Dożyliśmy bowiem czasów, w których golić trzeba się nawet w grze komputerowej. Przez pierwsze godziny rozgrywki testowaliśmy z kumplem wszystkie możliwe efekty graficzne Wiedźmina 3. Sprawdzaliśmy, czy drzewa kołyszą się w dobrą stronę, czy Płotka nie wpada w tekstury i czy wszystko świeci jak powinno. Gdy doszliśmy do opcji NVIDIA Hairworks, która odpowiada za sierść wilków i rośnięcie dynamicznej brody, podjęliśmy kluczową dla rozgrywki decyzję. NIE GOLIMY SIĘ! Chcemy brodę ala Gandalf. Niestety po paru godzinach grania okazało się, że cudownie reklamowana na zwiastunach broda, rośnie tylko do pewnego poziomu. Co więcej, włosy na głowie nie rosną wcale. Cóż za niedopatrzenie! Badziewie! Na co ja wydałem pieniądze!

Barber | Witcher 3

A teraz na poważnie. Cała afera w Internetach odnośnie downgrade’u grafiki to przysłowiowe szukanie słomki do dupy. Nie wchodząc w szczegóły jak to wygląda od strony developerskiej i dlaczego się tak dzieje, pokażcie mi, ile aktualnie jest gier na rynku, które oferuję złożony otwarty świat, dziesiątki godzin wciągającej fabuły i naprawdę zajebisty klimat. Pieniaczom zamiast marudzić, radzę zaaplikować pewną magiczną maść i cieszyć się imho najlepszą do tej pory wydaną polską grą. Ja z REDów jestem dumny i Wiedźmina 3 z czystym sumieniem polecam każdemu. To jedna z tych gier, w które po prostu trzeba zagrać, nieważne czy jesteśmy hardcore’owymi czy niedzielnymi graczami, bez względu na to czy znamy twórczość Sapkowskiego czy nie. Wiedźmin 3 to pełna ekspresji, pasjonująca opowieść i jeden z niewielu kamieni milowych w świecie gier komputerowych.

Dobra, to gdzie ja zapodziałem ten olej na upiory…

Geralt & Ciri | Witcher 3

Przypisy:
1 główna postać z Final Fantasy 7
2 Podczas walki z Kejranem, znak służył do przytrzymania macek potwora i używanie go było wymagane żeby zakończyć walkę. Nigdy więcej mi się nie przydał.
3 Card Advantage – określenie w grach karcianych, gdzie dążymy to tego by mieć więcej kart niż przeciwnik
4 Slow play – taktyczne trzymanie kluczowych kart do wykorzystania później, gdy przeciwnik odsłoni swoje przysłowiowe asy.

Udostępnij post dla znajomych:
Share on Facebook0Share on Google+1Tweet about this on TwitterShare on Tumblr0Pin on Pinterest0Share on Reddit0